RSS
środa, 10 października 2007

Korzystam z niej jak najczęściej się da. Część uda się "załatwić" za darmo, ale nieraz trzeba zapłacić. Często myślę, że kilkumiesięczne terminy oczekiwania na zabiegi, to przejaw bardzo krótkowzrocznej polityki naszego państwa. Często pacjentowi wystarczą jeden lub dwa cykle zabiegów tuż po chorobie lub złamaniu, by w pełni sił mógł wrócić do pracy i życia. Gdy rehabilitacja jest po kilku miesiącach, niektórych uszkodzeń nie da się już rozćwiczyć. Sama tego doświadczyłam. Miałam rehabilitację złamanych palców ręki dopiero 3 miesiące po zdjęciu gipsu. Narastająca kostnina zdążyła już przez ten czas nieodwracalnie zdeformować staw. Na szczęście to tylko mały palec, ale...

Załamuje mnie i złości coraz większa słabość i sztywność mojego ciała. Po ćwiczeniach jestem wykończona, ale wiem, że muszę. To jest zarazem najprostsze i najtrudniejsze, co mogę dla siebie robić. Byle nie zwątpić i nie stracić motywacji!

17:24, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »

A nawet - potwornie zmęczona! Dopadł mnie kryzys - sił fizycznych, psychicznych i energii życiowej w ogóle. Marzę, by wreszcie skończył się remont i zaczęło normalne życie. Na razie nie ma dnia, by po domu nie pętał się przynajmniej jeden fachowiec (a zwykle jest ich więcej). Niektórzy są sympatyczni, ale są i inni, np. palący, pijący i ćpający (!) kafelkarz, którego wyrzucili w środku roboty moi rodzice. Że coś z nim nie tak, widzieliśmy z mężem już przy pierwszej rozmowie. Ostrzegaliśmy rodziców, że wg nas to narkoman, ale potrzebowali aż tygodnia, by nam uwierzyć. No i teraz szukamy kafelkarza, który dokończy ich łazienkę. A nie jest to proste, bo u "normalnych" terminy sięgają nawet do lutego, a my potrzebujemy kafelkarza w przyszłym tygodniu.

Zgranie terminów pracy poszczególnych ekip to też niezła ekwilibrystyka. No i zaopatrzenie ich w gips, cement, masę szpachlową, farbę i inne cuda, o których kobieta nie powinna mieć nawet zielonego pojęcia. Oj, dobra koniunktura rozpuściła naszych budowlańców! Takie z nich paniska, że hej!

Przy tej całej zadymie staramy się w miarę normalnie pracować, ale pogodzić to wszystko jest naprawdę ciężko. Cieszę się, że nie zdecydowaliśmy się na budowę domu, bo chyba byśmy "polegli na polu bitwy".

Już prawie dwa tygodnie chodzę na rehabilitację - darmową, państwową, na którą czekałam od maja. Zabiegi, które zapisał wtedy lekarz, niekoniecznie współgrają z moimi aktualnymi dolegliwościami, ale na szczęście fizjoterapeutki znają mnie już na tyle, że potrafią do zleceń podejść elastycznie. Ale czy takie powinny być zasady funkcjonowania służby zdrowia?

 

16:20, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »