RSS
poniedziałek, 04 maja 2015

Wielkiej odwagi wymaga ode mnie w miarę spokojne i racjonalne pisanie o tym, co u nas.

Najkrócej mówiąc: Walczymy!

A bardziej szczegółowo: Bywa różnie, są momenty lepsze i gorsze. Według lekarki, która była kilka dni temu, za nami śmierć kliniczna Taty.

Bywają chwile, kiedy jest całkiem dobrze i tylko osłabienie świadczy o tym, że coś się zmieniło od Tatowej zdrowotnej normy. Ale są i takie, kiedy Tata traci kontakt z rzeczywistością i żyje w swoim, równoległym świecie - bardzo fabularnym. Nie jest to zły świat. Pełno tam życzliwych ludzi. Witają serdecznie i zapraszają, ale na razie Tata nie może z ich zaproszeń skorzystać, bo… akumulator w wózku mu się rozładował i Adam (mój mąż) zabrał go do naładowania.

Staramy się jakoś funkcjonować, ale jest to trudne.

Moja przyjaciółka przysłała dziś SMS, że zapaliła świeczkę na grobie moich dziadków i opowiedziała im, co u nas się dzieje. Prosiła Ich o wsparcie i dużo siły dla nas. Wzruszyła mnie, moją Mamę też.

00:34, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »