RSS
sobota, 24 maja 2008

  
Uff...  Po długiej walce wreszcie udało się zamieścić ten rysunek.
Oj, często się czuję jak ta mysz na schodach! :-)))
11:56, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 maja 2008

Przeglądałam właśnie różne blogi. Jeden mnie urzekł: Tutaj. Autorka pisze o swoich robótkach ręcznych. Są też zdjęcia. Robótki są piękne. Naprawdę jestem pełna podziwu. Widać, że robi to z pasją.

Dawno, dawno temu też robiłam swetry i szaliki na drutach. To było w czasach studenckich. Obdarowywałam tym "rękodziełem" wszystkich bliskich. Adasia też. Ciekawe, skąd ja wtedy wiedziałam, że on też bliski? :-)))

Potem nie miałam już na to czasu. A potem przestały mnie słuchać moje ręce i już nie mogłam sobie z drutami poradzić.

22:46, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »

Z uśmiechem patrzymy na to kocie poznawanie świata. Czasem zawahanie, co ma przeważyć: ciekawość czy strach? Radzą sobie nieźle i pewnie "domowymi mimozami" już nie będą. WOLNOŚĆ DOBRZE SMAKUJE!

Przypomniała mi się taka historia. Siostra znajomej wyprowadziła się do domu za miastem, razem z mężem, dziećmi i leniwym, kanapowym kotem perskim. Ten wkrótce poszedł poznać "kolegów ze wsi" i tak mu się to spodobało, że "dołączył do bandy". Owszem - przychodzi się pokazać, najeść, trochę przytulić, ale generalnie "postawił na niezależność". No i najlepsze - jego długie, persowe futro wygląda po tych wyprawach dość żałośnie. Często kołtuna nie można wręcz rozczesać i pozostaje tylko golenie do gołej skóry. Ale jakoś go to do włóczenia się z kumplami nie zniechęca. :-)))

21:19, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 maja 2008

Od początku tygodnia pracuję głównie popołudniami. Od rana załatwiam sprawy "medyczne". Zebrało się trochę tego - rehabilitacja, pobranie krwi, ginekolog, neurolog. A wszystko niemal w tym samym czasie. Ale jak mówi moja "niemiecka" siostrzenica Magda: "Ja to szafnę". :-))) 

16:29, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »

Kolejny raport z frontu KOTY - MY.

Mija kolejna doba "kociej wolności". Wchodzą i wychodzą bez ograniczeń. Tata się śmieje, że TIKA i TAKA zostały objęte "Strefą Schengen". No i na razie żadnego brudzenia poza kuwetą. A jakie są zadowolone! A jakie ciekawe świata! Aż miło patrzeć.

15:55, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 maja 2008

Czyli nasze dwie kotki. Są ostatnio "głównymi gwiazdami" naszego domu. Chyba wszyscy dostaniemy przez nie nerwicy. :-)

Upatrzyły sobie miejsce w przedpokoju i postanowiły, że tam będzie ich WC!!! Problem w tym, że nie możemy tam na stałe postawić kuwety, bo to centralnie w drzwiach wyjściowych i trudno przez kuwetę skakać do wyjścia :-))) Nie pomaga mycie odstraszającymi środkami, cytryną, Domestosem, prośby ani groźby.

Od wczoraj próbujemy "ostatniej deski ratunku" - daliśmy im pełną swobodę. Wychodzą i wchodzą do domu kiedy chcą. Może to był ich sposób, by uzyskać wolność? Od półtora dnia metoda zdaje egzamin, a poprzednio mama lub ja sprzątałyśmy po kilka razy dziennie.

Może czas "odciąć pępowinę" i pozwolić im żyć po kociemu? W bloku było to niemożliwe, ale teraz mamy przecież ogród i już nauczyliśmy je, dokąd mają wracać.

Zobaczymy, co przyniosą najbliższe dni.

17:21, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
sobota, 17 maja 2008

Byłam dzisiaj w pracy, a potem postanowiłam "zaliczyć" jeden z marketów. Szukałam głównie torby i jakichś letnich spodni (utyłam i w stare nie wchodzę). No i markecik mnie wy-koń-czył!!!

A to co kawałek ciekawy sklep, a to fajna bluzka na wystawie, a to przypomniało mi się, że niedługo Dzień Matki i trzeba coś miłego kupić. Kupiłam dla mamy i teściowej po ręczniczku frotte z wyhaftowanym napisem "Kochana Mama". Myślę, że się spodoba.

Człapałam człapu człap coraz bardziej zmęczona. Sklepowego wózka nie wzięłam, bo chodziłam tylko po butikach, więc nie miałam się nawet o co oprzeć. Dobrze, że zaparkowałam blisko wyjścia, bo w końcu wymiękłam i odpuściłam. Szkooooda!!! Torbę kupiłam, spodni nie, bo już nie dałam rady.

Ledwie wlazłam po schodach do domu. Teraz trochę już odpoczęłam i muszę zająć się "gospodarstwem". Jestem sama, bo Adam wraca dopiero jutro z gór, a rodzice pojechali na działkę i wrócą wieczorem.

Muszę coś zjeść, no i przede wszystkim "dopieścić" kotki. Upominają się już głośno o jedzenie i uwagę. Nieźle jazgoczą!

18:13, ju-sty-na
Link Komentarze (3) »

Bez problemu biegałam i skakałam po 2-3 schody w dół. A potem się obudziłam, rozprostowałam zesztywniałe kończyny i powoli, statecznie wstałam z łóżka. Oparłam się o parapet, chwilę postałam, a następnie poszłam do łazienki "seksownym" krokiem robota.

 

12:53, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 maja 2008

Leniwa majówka to już przeszłość.

Maj zaczął się ostro - "zdechł" akumulator w moim samochodzie. Po prostu - nie wygasiłam świateł i rozładował się do zera. Dla mnie tragedia, bo bez samochodu jestem już dosyć niepełnosprawna. Ładowanie trwało i trwało, a sprawy do załatwienia mnożyły się i mnożyły...

Odkopałam się wreszcie z zaległości i postanowiłam skrobnąć parę słów.

W telegraficznym skrócie:

1. Adam pojechał na tydzień w Tatry. Chcę, żeby choć trochę odpoczął, a góry to jego miłość.

2. W ramach programu "Copaxonowego" miałam robiony rezonans głowy i kręgosłupa szyjnego. Ciekawe, co "u mnie" słychać?

3. W przyszłym tygodniu zaczynam rehabilitację. Czekałam od lutego.

4. Chyba nie służą mi teksasy ze stretchem. W zwykłych materiałowych spodniach jakoś mi wygodniej.

Ale "groch z kapustą"!:-)))

22:47, ju-sty-na
Link Komentarze (4) »
czwartek, 01 maja 2008

Mam za sobą fajny dzień. Było trochę wypoczynku i trochę pracy też. Jestem zadowolona, bo udało mi się sporo zrobić bez super-wysiłku i super-zmęczenia. Takie dni podbudowują. Dają nadzieję i wiarę, że może jakoś to będzie, że przynajmniej nie gorzej.

Z reguły nie wyjeżdżamy na "długie weekendy". Zbiorowe odpoczywanie w "dzikim tłumie" jakoś nam nie odpowiada. Wolimy organizować czas we własnym zakresie. No i mamy przecież WŁASNY OGRÓD!!! Coraz piękniejszy, głównie dzięki mojej mamie.

Przed nami jeszcze trzy dni "totalnej laby". Miła perspektywa.

23:46, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »