RSS
piątek, 28 marca 2008
 
Internet "muli się" dziś paskudnie. Chciałam wreszcie dołączyć do naszej-klasy.pl, ale chyba piątkowe popołudnie to najgorszy czas na takie zabawy. Rozejrzałam się tylko co nieco, pomyszkowałam po stronie, zarejestrowałam się, znalazłam całkiem sporo znajomych i ... odpuściłam. To "żółwie tempo" nie jest na moje nerwy. Spróbuję kiedy indziej. No i najważniejsze - muszę znaleźć jakieś moje zdjęcie, na którym ani trochę nie widać, że od szkolnych czasów przybyło mi lat. :)))
18:02, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
środa, 26 marca 2008
 
I już po Świętach. Spędziły się miło. Nad blogiem powoli pracuję. Zimo-wiosna mnie zadziwia. W pracy równocześnie kilka ważnych spraw, więc czasu mało. Zdrowie po japońsku - jako tako. Prawdopodobnie ampułka z moją krewką poleci samolotem za granicę (Takiej to dobrze!). Jak będę wiedziała więcej - napiszę.
 
14:00, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 marca 2008

Mój blog przestał mi się podobać! Spojrzałam na strony, które czytam i które polecam. I co?... I wszędzie SM!

Ludzie, przecież to nie tak! Przecież nie samym SM-em żyję! Przecież właśnie tak nie chcę!

Czytam i polecam dużo więcej i są to tematy naprawdę różne. Ale w moim blogu nie ma po tym śladu. Jeśli to ma być naprawdę MÓJ BLOG, muszę go dopracować. Przystępuję do dzieła.

14:35, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »

Czas składania świątecznych życzeń - wszystkim wkoło - pani z kiosku, listonoszowi, przypadkowemu taksówkarzowi, pani z cukierni, kasjerce w markecie, sąsiadom, pracownikom, znajomym...

WESOŁYCH ŚWIĄT! - sztampa i banał.

Inaczej trudno.

Inaczej rezerwujemy dla najbliższych. To im składamy życzenia prawdziwe, takie od serca. Bo wiemy o czym marzą i czego naprawdę potrzebują.

Oby wokół nas było jak najwięcej osób, którym chcemy złożyć życzenia prawdziwe.

Ale o "WESOŁYCH ŚWIĄT!" teź pamiętajmy. Dla niektórych te życzenia mogą być bardzo ważne.

14:09, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 marca 2008

Wezwania napisane, dokumenty obrobione, fryzjer zaliczony (farbowanie i strzyżenie - w godzinach pracy!), manicurzystka też i ... OD RAZU LEPIEJ!!!

Moja mama się paskudnie przeziębiła i nie chcemy, żeby wychodziła z domu, więc przedświąteczne zakupy są na naszych głowach. Adam załatwia wszystko ciężkie - ziemniaki, owoce, warzywka, a ja to, co wymaga kobiecego oka, np. biała kiełbasa czy szyneczka.

A tak w ogóle, to jakie przed nami Święta? Zając w tym roku zajedzie chyba saniami, pożyczonymi od Św. Mikołaja.

17:10, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 marca 2008

Mam dzisiaj ohydny nastrój. Śnieg z deszczem, zimno i wiatr - ble..., jak ja tego nie znoszę. Byłam wczoraj na masażu i znowu mnie wszystko boli. Zastrzyki COPAXONE też nieudane - uda obolałe i opuchnięte.

Generalnie - wszystko do ypud!!! (Ethel na pewno wie, co to znaczy, a inni niech się domyślą!).

Na dodatek zabrałam się w pracy za "ciekawy" temat - pisanie wezwań do zapłaty do naszych dłużników. Po-ry-wa-ją-ce zajęcie!

Ale dziś ze mnie miągwa i maruda! Byle do wiosny! 

17:36, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 17 marca 2008

W komentarzach do mojego wczorajszego wpisu ludziski piszą, co im dał SM. Że to bardziej optymistyczne, niż rozważanie, co nam zabrała choroba. Ethel, Aniu - macie rację! Rozczulanie się i wzdychanie nad naszym "ciężkim losem" i tak nic nie zmieni, a tylko zaliczymy kolejnego "doła".

 

Ja spróbuję tak: CO MI ZOSTAŁO, POMIMO SM?

Myślę, że sporo:

- kochający mnie taką, jaka jestem mąż,

- troskliwa i martwiąca się o mnie rodzina, 

- sprawdzeni przyjaciele i znajomi,

- rozum (może nie genialny, ale dla mnie wystarczający),

- mnóstwo fajnych wspomnień,

- i wciąż moje życie - raz lepsze, raz gorsze, ale MOJE!

Póki serducho bije, mogę się odgrażać: "Ja wam jeszcze pokażę!"

17:53, ju-sty-na
Link Komentarze (3) »
niedziela, 16 marca 2008

Energię życiową, fantazję, odwagę w podejmowaniu decyzji, niektóre marzenia.

A może to nie SM, tylko po prostu życie!

Kiedyś myślałam, że nie ma rzeczy niemożliwych i nieosiągalnych, że wszystko się na pewno uda, choćby to był pomysł podróży w kosmos. A życie to zweryfikowało.

Może powinnam spytać: Co mi zostało, pomimo SM? 

17:02, ju-sty-na
Link Komentarze (3) »

Tak leniwego weekendu nie miałam od dawna.

Żadnych fachowców, dzięki pani Ani dom aż się błyszczy, wyspałam się "nieprzyzwoicie", dłuuuuuugo rozmawiałam z mężem i rodzicami,  poczytałam, obejrzałam coś w telewizji ... Niby to wszystko zwyczajne, a cieszy!

Żeby jeszcze moja kondycja i zdrowie były lepsze - to już by była pełnia szczęścia!

16:31, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 marca 2008

Byłam wczoraj. Po ponad pół roku, bo masażystka Agnieszka była w ciąży (Pracowała do siódmego miesiąca!) i urodziła Michałka. Teraz powoli wraca do pracy (Jeszcze karmi piersią!) i cieszę się z tego niezmiernie.

Chodzę do niej już kilka lat. Jest dobrą masażystką. Niekiedy to intensywne serie lecznicze, a niekiedy masaże relaksująco-odprężające. Przy systematycznym chodzeniu rewelacja, ale dziś, po tak długiej przerwie, raczej masakra! Boli mnie każdy mięsień i stawik! Ale co tam - niedługo będzie super!!!

 

09:12, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2