RSS
środa, 31 grudnia 2014

"Mamy tedy rok 1879." – to cytat z "Lalki" Prusa, a konkretnie fragment Pamiętnika starego subiekta, czyli Ignacego Rzeckiego. Szczególnie uporczywie chodzi mi dziś  to zdanie po głowie, bo za kilka godzin przywitamy kolejny Nowy Rok – już 136 od tej daty – NASZ Nowy Rok 2015.

Chcielibyśmy, żeby był jak najlepszy, jak najradośniejszy, jak najzdrowszy, po prostu wymarzony –  takiego Nowego 2015 Roku sobie, mojej rodzinie i Wam wszystkim życzę.

17:06, ju-sty-na
Link Komentarze (3) »
niedziela, 28 grudnia 2014

O, jak dobrze, że na świąteczną kaczkę umówiliśmy się z moją Teściową dopiero na sobotę. Jakoś w piątek, mimo święta, jedzenie kaczki nam nie pasowało - jednak to danie niezbyt postne. ;-))

Dzięki temu odpoczęliśmy po niesamowitym pierwszym święcie i po zaproszonym na drugi dzień świąt, a nie widzianym od ponad 20 lat znajomym rodziców. Cechą, którą rozwinął po mistrzowsku przez te lata było gadulstwo, więc wymęczył wczoraj rodziców niesamowicie. :-)) Uff…

Dzisiejszy obiad spoko. Kaczka super, atmosfera spotkania też. A jutro już niedziela i pora wracać do codzienności.

Święta, święta i po świętach! ;-))

00:00, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
sobota, 27 grudnia 2014

Joe Cocker, Krzysztof Krauze, Stanisław Barańczak – każdego trochę znałam. Nie osobiście, ale przez to, co robili – muzykę, filmy, wiersze i tłumaczenia. Są i będą inni – muzycy, reżyserzy, poeci i tłumacze. Ale Ci, którzy odeszli w te święta czy tuż przed świętami byli MOI. Innym trudno będzie Ich zastąpić. Przynajmniej dla mnie.

23:42, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »

Smutno. Niedawno czytałam o Krystianie – nastolatku z mojego miasta – walczącym dzielnie z rakiem. A przed chwilą przeczytałam to. Smutno, bardzo.

23:17, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 grudnia 2014

Jeszcze uzupełnienie do wczorajszego wpisu:

Pod wieczór zaczął padać śnieg, chociaż nic na to wcześniej nie wskazywało. Gdy nasi drudzy goście – Krzysiu i Małgosia – wychodzili, musieli już odśnieżać samochód. Miotełkę pożyczali od nas, bo nie byli przygotowani na taką gwałtowną zmianę pory roku.

A dzisiaj mamy za oknem bajkowy krajobraz – śnieg na ulicach się stopił, a na drzewach, iglakach i trawie została cieniutka pierzynka. Do tego piękne słońce – fantastycznie to wygląda.

15:02, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 grudnia 2014

Ha, widzę, że filmik z poprzedniej notki jest już niedostępny ze względu na prawa autorskie – cóż, prawo trzeba uszanować.

Pierwszy dzień świąt zapowiadał się spokojnie. Długo pospaliśmy, potem późne rodzinne śniadanie, a potem… zadzwonił domofon. Słuchawkę podniósł Adam i skonsternowany oświadczył: "poczta???".

Zdziwienie pełne, ale różne rzeczy się zdarzają, więc może faktycznie listonosz nie zdążył z czymś przed świętami…

A po chwili w drzwiach stanęli: moja siostra, szwagier i siostrzeniec, którzy mieszkają w Getyndze i tam mieli spędzić święta. Szok i niedowierzanie. I wielka radość oczywiście. :-))

Okazało się, że do tego szalonego przyjazdu namówiła ich siostra szwagra. Składając im rano w wigilię życzenia  rzuciła, że może powinni wykorzystać to, że drogi dobre, bo zimy nie ma i przyjechać do niej na wigilijną wieczerzę. Wstrzeliła się idealnie w ich nastroje po wyjeździe Magdy do Ekwadoru. Po krótkiej rodzinnej naradzie spakowali się, wsiedli w samochód i o siedemnastej byli już u rodziny szwagra. Przyjechali do Polski w tajemnicy przed resztą rodziny, wczoraj składali nam życzenia niby z Getyngi, a dzisiaj… po prostu weszli. :-)) Ale numer!

Przyjechali na zaledwie kilka godzin, na noc pojechali z powrotem do rodziny szwagra, a jutro wracają już do Niemiec.

Wzruszenie i przeżycia wielkie, do tego Magda przez skype z Ekwadoru. :-))

Gościliśmy się tak w najlepsze, kiedy ponownie zadzwonił domofon. Okazało się, że to kolejny niespodziewany gość – swojego ojca chrzestnego, czyli mojego Tatę, przyjechał odwiedzić Krzysiu – mieszkający na co dzień… w Kanadzie!!! Kolejna seria okrzyków niedowierzania, bo Krzysiek bywa w Polsce z reguły latem i zawsze ze swoimi rodzicami. Tym razem przyjechał sam – do dziewczyny, którą zresztą przywiózł, żeby ją przedstawić, a raczej to ona jego przywiozła, bo tym razem Krzyś nie dysponuje w Polsce samochodem. :-)) Fajna dziewczyna, życzę im szczęścia.

Takie dwie niespodzianki jednego dnia! Jeszcze teraz kręcę głową z niedowierzaniem. I to wszystko w tajemnicy i przez zaskoczenie. Tyle radości. :-))

23:46, ju-sty-na
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 grudnia 2014

Koleżanka nam to podesłała. Na szczęście nasze zwierzęta aż tak… "aktywne" nie są. Polecam oglądać z włączonym dźwiękiem. :-)))

23:33, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »

"To może się udać" – taka myśl przeszła mi przez głowę kilka dni po podaniu pierwszej dawki Mitoksantronu – cytostatyku, czyli prościej mówiąc chemii.

Dużo osób jest zaskoczonych, że właśnie chemią, kojarzoną przede wszystkim z leczeniem onkologicznym, lekarze próbują wpływać na stwardnienie rozsiane. Tak, tak, nie leczyć, ale właśnie wpływać – by spowolnić rozwój choroby, zmniejszyć jej agresywność, polepszyć komfort życia itd. Bo póki co stwardnienia rozsianego u wszystkich chorych i na zawsze nie można wyleczyć. I pewnie Nagrodę Nobla dostanie ktoś, kto znajdzie JEDNOZNACZNĄ przyczynę tej choroby, a kolejnego Nobla ten, kto znajdzie LEK skuteczny dla WSZYSTKICH chorych na SM.

Dwa i pół miesiąca po pierwszym Mitoksantronie,  po zawirowaniach z obrazem krwi, okresie ogólnej słabości, strachu o siebie i mój układ odpornościowy, osłabieniu  i wypadaniu włosów (na razie skończyło się podcięciem i zmianą fryzury), coraz częściej pojawia się ta myśl: "To może się udać".

Bo czuję się nieźle. Na pewno mam więcej siły i energii, mniejsze bóle i sprawniej się poruszam. To naprawdę dużo. Wiedzą o tym ci, którzy doświadczają podobnego typu niemocy. Oczywiście nie wiem, czy poprawa będzie długotrwała ani czy jeszcze coś się poprawi, ale pojawiająca się coraz częściej myśl, że to może się udać daje mi fajny życiowy napęd.

Z okazji Świąt mam jedno życzenie: "Niech się uda!"

Wszystkim, którzy tutaj zaglądają życzę podobnie:

Niech Wam się uda wszystko, na czym Wam najbardziej zależy.

23:23, ju-sty-na
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 grudnia 2014

Pokonało mnie. Od przedwczoraj łóżko jest moim najlepszym przyjacielem – przesypiam całe dnie, z przerwami na psikanie, smarkanie i kaszel. :-(( Lekarka mnie osłuchała – na szczęście oskrzela i płuca czyste. Mimo to przepisała antybiotyk – bo pacjentka podwyższonego ryzyka. Więc od wczoraj karnie biorę.

Usiadłam na chwilę do komputera, żeby sprawdzić co w świecie słychać i poczytać maile. Widzę jakieś nowe komentarze na blogu, ale nawet nie mam siły odpowiedzieć, sorry.

Czytelnicy kochani, uciekam do wyrka, a Wy nie dajcie się żadnym wirusom, bakcylom i innym zdradliwym bestiom.

11:37, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
sobota, 06 grudnia 2014

"Chcesz mieć nudne mieszkanie? Wprowadź kolor szary" – czytam na głównej stronie jednego z internetowych portali.

Zaraz. zaraz… coś tu nie gra.

Czytam jeszcze raz: "Chcesz mieć MODNE mieszkanie? Wprowadź kolor szary".

Jedno słowo, a jaka różnica. A za chwilę przyjdzie nowa moda i to pierwsze zdanie stanie się prawdziwe.

Moja Babcia – przedwojenna krawcowa – zawsze powtarzała, że moda wraca i odchodzi. Im dłużej żyję, tym bardziej przekonuję się, że miała rację. :-)

00:40, ju-sty-na
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2