RSS
środa, 31 grudnia 2008

Jeszcze nie śpię.

Zezłościłam się na siebie za ten racjonalizm, za tę refleksyjność, za ten nostalgiczny i cierpiętniczy ton.

Przecież mamy Sylwester! Postanowiłam zaszaleć i dobrze się bawić. "Diabełek" się we mnie obudził. Bójcie się! :-))

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

02:11, ju-sty-na
Link Komentarze (3) »

Jakoś zupełnie nie czuję, że już Sylwester, że kończy się rok, że rozpocznie nowy.

Nigdy nie było tak, bym nie miała planów i postanowień na nadchodzący rok. A tym razem nie mam! Mam za to jakieś takie - nowe dla mnie - uczucie, że choćby nie wiem co ten 2009 przyniósł i tak będę musiała to przyjąć. Po prostu!

Trzeźwy realizm zaczyna mi przysłaniać marzenia i życzenia. A to chyba nie jest dobre. A może to kolejny etap dorastania?

00:03, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 grudnia 2008

Spojrzałam na ostatnie zdanie mojego wczorajszego wpisu i postanowiłam o tym napisać.

Taaak ... sporo osób wie, ale równie dużo, a może nawet więcej, nie wie.

Bo to kryłam, długo, dopóki się dało. Czy to był błąd? Chyba ... nie! Tym bardziej, że długo nie miałam jednoznacznej diagnozy. Obarczać otoczenie podejrzeniami i swoimi obawami? Według mnie - bez sensu.

"Mistrzostwo świata w kamuflażu" - tak podsumowała mnie niedawno jedna z lekarek (znamy się ponad 10 lat).

Niektóre znajomości się urwały, niektóre więzi rodzinne rozluźniły, więc nie ma problemu.

Gorzej z osobami, z którymi spotykam się od czasu do czasu. Upsss... Wtedy bywa trudno. :-(

Że coś ze mną jest nie tak, to widać. Ukrywać już się nie da. A nie wszyscy mają odwagę spytać, lub choćby poprowadzić rozmowę tak, bym to ja im powiedziała.

Łatwiej mi mówić o chorobie ludziom świeżo poznanym, niż tym, którzy znają mnie "z przeszłości".

Niedawno jedna z osób czytujących mój blog poprosiła, bym usunęła jej komentarz. Przestraszyła się, że ten wpis może ją zdekonspirować. Też choruje na SM i to ukrywa. Skąd ja to znam?

Mówić czy nie mówić? Zawiodą się ci, którzy szukają jednoznacznej odpowiedzi.

Ja nie żałuję, że ukrywałam chorobę - kiedyś.

A teraz? Często wolałabym, żeby ludzie, którzy powinni to wiedzieć, już wiedzieli. Żebym nie musiała im już mówić, wywnętrzać się, przechodzić przez to po raz -nasty czy -dziesty. Bo to są cholernie trudne rozmowy. Psychicznie zwłaszcza.

Jeszcze sporo takich rozmów przede mną. :-(

23:07, ju-sty-na
Link Komentarze (5) »
niedziela, 28 grudnia 2008

Nie chce się, ale już pora o tym pomyśleć.

Aaa ... jeszcze Sylwester i Nowy Rok. Też wolne.

No, nie do końca, bo Sylwester u nas w domu. Dla znajomych, składkowy (składki kulinarne).

Trochę się boję, czy podołam, ale mam nadzieję, że goście nie dadzą mi zginąć i pomogą. Przecież wiedzą, na co choruję.

22:01, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
sobota, 27 grudnia 2008

Zadzwoniła rozemocjonowana ciotka, że już zaczęły się poświąteczne wyprzedaże w sklepach.

Ach, jakie tłumy! Ooo, jak ciężko wjechać na parking! Oj, jakie obniżki! Jaki super-towar! A buty, a płaszcze, a bluzeczki, a sweterki...!!!???

To zakupowo-wyprzedażowe szaleństwo pojawiło się nawet w telewizyjnych wiadomościach.

A mnie to zadziwia i ... śmieszy.

W szczerość intencji marketów i galerii handlowych jakoś nie wierzę.

I te dzikie tłumy kupujących, biegających z obłędem w oczach. Trzeba mieć zdrowie!

Czy tylko ja jestem taka "racjonalna"? 

20:37, ju-sty-na
Link Komentarze (5) »

Odpoczywamy po Świętach. :-))

Fajnie, że w kalendarzu tak się ułożyło, że mamy poświąteczną sobotę i niedzielę. Każdy zajmuje się tym, czym chce.

Ja głównie leniuchowaniem.

Adam jest pilniejszy - właśnie pali w tzw. "kozie", czyli piecyku w budynku gospodarczym. Żeby trochę go ogrzać, żeby instalacje nie zamarzły (chociaż woda i tak spuszczona), żeby samochodom było cieplej (tam jest teraz ich garaż), żeby spalić trochę drewienek i makulatury, żeby zrobić coś pożytecznego. Taki z niego gospodarz! :-)

Rodzice odsypiają emocje poprzednich dni.

Kocice buszują na dworze.

Czyli - s i e l a n k a. :-)

Aż chciałoby się powiedzieć - Chwilo trwaj!

16:30, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 grudnia 2008

Ma zaledwie dwa miesiące, a już zdominowała nasze Święta. :-)

To córka mojej kuzynki. Wczoraj była chrzczona, a Adam został Jej Tatą Chrzestnym.

Od moich rodziców i od nas dostała trochę nietypowy, ale bardzo doceniony prezent - wyprawiliśmy Jej Chrzciny w naszym domu.

Młodzi nie bardzo mieli gdzie to zrobić, bo "pomieszkują" raz u jednych, raz u drugich rodziców. A u nas - hulaj dusza!

Kolejny raz przydały się nasze "metry". :-)

Było 12 osób. Babcie Natalki bardzo pomogły i wszystko wyszło naprawdę super. Główna bohaterka zachowywała się wzorowo.

Świąteczne lenistwo zaczęliśmy więc dopiero dzisiaj. Ale co tam - jeszcze zdążymy odpocząć. I bardzo się cieszymy, że mogliśmy tej malutkiej dziewczynce i Jej rodzicom dać taki niebanalny prezent.

19:36, ju-sty-na
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 grudnia 2008

* * *

Żeby nie było gorzej!

* * *

19:12, ju-sty-na
Link Komentarze (6) »

Dziś rano byłam na rezonansie magnetycznym. Nie wiem nawet, po raz który w życiu. Już straciłam rachubę. Spowszedniało. Właściwie robię to badanie "z marszu" i jakoś szczególnie nie przeżywam.

Dziś, w przeddzień Wigilii, przeżywałam. Nie badanie, ale szpital. Pustawy, bo część pacjentów wypisano, a tak pełen ludzkiego bólu, cierpienia, rozpaczy.

Jakie malutkie i nieważne jest przy tym przedświąteczne szaleństwo - prezentowe, zakupowe, porządkowe, kulinarne nawet. Jak przy tym bezwartościowe staje się bogactwo całego świata.

Złościłam się, że termin rezonansu taki niefortunny, że tuż przed świętami, ale widocznie tak miało być. Być może tego "wstrząsu" potrzebowałam. Po raz kolejny poczułam się "sprowadzona na właściwe tory".

18:44, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »

Wszystkim odwiedzającym mój blog życzę miłych i spokojnych Świąt.

I uśmiechu - jak najczęściej. :-)

11:59, ju-sty-na
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3