RSS
wtorek, 24 lutego 2015

Wpadłam tutaj na chwilę, by dać znać, że żyję. W sumie nawet nie najgorzej, chociaż kilka ostatnich tygodni pod hasłem "dzień bez zadymy to dzień stracony". Pora późna, ja zmęczona, więc skrótowo:

1. Na 9 marca mam wyznaczony termin do szpitala – mają mi podać odroczony Mitoksantron - pół dawki.

2. Zasadniczo czas spędzałam ostatnio na zażegnywaniu afer prowokowanych przez moich rodziców – ich samodzielność, a równocześnie nie do końca rozumienie realiów rynku poskutkowały tym, że dali się wrobić w super niekorzystne oferty: najpierw telefonów komórkowych, a chwilę potem telefonów stacjonarnych. Po pierwszej zadymie myślałam, że czegoś się nauczyli, ale minęło parę dni, a ich łatwowierność i wiara w życzliwość "handlowców" znowu dały o sobie znać. W pewnej chwili już nie wiedziałam czy śmiać się, czy płakać. Uff… seniorzy dali nam popalić! ;-( Sprawy nie są jeszcze do końca załatwione, ale mam nadzieję, że rodzice wyjdą z tego obronną ręką. Ale ambaras był niezły.

3. Moja Mama miała stłuczkę – facet uderzył w tył jej samochodu i … uciekł. Oż ty…!!! No i co można zrobić? Próbowałam w Zarządzie Dróg Miejskich odszukać nagrania z monitoringu, bo było to w miejscu dość newralgicznym i dobrze obserwowanym. Niestety, okazało się, że generalnie już po trzech dniach stare nagrania są zagrywane bieżącymi. W tym miejscu trochę później, ale i tak nie udało się nic znaleźć. Sumując: Mama naprawia zderzak za swoje. Dobrze, że stała na luzie i tylko tyle jest uszkodzeń.

4. Od poprzedniego wpisu zdążyłam się zestarzeć. ;-) Zorganizowałam sympatyczną imprezę – urodzinowo-ostatkowo-walentynkową. Fajnie wszystko się udało, chociaż "co nieco" zmęczona byłam. :-)

5. Dziś, a właściwie już wczoraj, bo jest po północy, byłam na mammografii. Teraz trzęsę portkami ze strachu, jakie będą wyniki, bo jakieś zmiany niefajne wychodzą mi od dłuższego czasu. Oby było dobrze, bo więcej atrakcji zdrowotnych doprawdy mi nie potrzeba.

6. Martwi nas Tata – wyraźnie schudł w ostatnim czasie, niewiele je, jest smutny, smętny, dużo śpi. Lekarka rodzinna zdiagnozowała stan depresyjny. Pewnie też spotęgowany porą roku. Poza tym to już 15 lat po udarze mózgu. Szukam sposobu, żeby Tata trochę się wzmocnił. Obgaduję ze znającymi się na rzeczy Nutridrinki - podobno są różne. Pamiętam, że mój teść dostawał Nutridrinki przy chorobie nowotworowej. Teraz koleżanka zaczęła podawać swojej mamie, która ma zaawansowaną cukrzycę, specjalne Nutridrinki dla diabetyków. Drążę temat.

I na koniec:

7. Kocice mają się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Królewskie życie: ciepło, syto, wygodnie, a do tego co rusz ktoś głaszcze tak, że tylko mruczeć z zadowolenia. :-)) 

01:04, ju-sty-na
Link Komentarze (3) »
niedziela, 01 lutego 2015

Wydarzenia ostatnich dni nie spłynęły po mnie jak po kaczce. Nie umiem tak. Czuję, że muszę to przetrawić po swojemu. Póki co wpadam w dół. Staram się działać normalnie, ale z trudnością mi się to udaje…

Na szczęście jutro też jest dzień.

20:44, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »

Skończyłam dziś czytać tę książkę. Rzadko piszę o swoich lekturach, ale może o tej choć kilka słów. Jej streszczenie na przykład tutaj.

Książka mnie na przemian przyciągała i odpychała. Jest ciekawa, a równocześnie wkurzająca uproszczeniami i egzaltacją. Być może to wina tłumaczenia, które wydaje mi się nieco kanciaste. Pointa rzeczywiście zaskakująca i nie po mojej myśli. Mimo wszystko zachęcam do poświęcenia "Babuni" trochę czasu – bo jest o czym pomyśleć.

20:30, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »