RSS
niedziela, 28 lutego 2010

Z końcem zimy komputery padają jak muchy. ;-((

W piątek u Anny Black, a dziś u mnie. :-(( Na szczęście Adam wiedział, co z tym zrobić. Prawie cały dzień mu to zabrało, momentami sypało się jak domino, ale summa sumarum mój dzielny rycerz pokonał smoka. :-)) Dobrze mieć informatyka w domu!

W efekcie miałam "Dzień bez komputera". Jakieś takie ... lekko dołujące to było. Chyba jestem uzależniona. ;-))

23:57, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »

Psikam, parskam i prycham...

Może uda się bez antybiotyków. Trochę już ich w życiu nabrałam. Bo ja z tego pokolenia jestem, gdy lekarze "zachłysnęli się" antybiotykami i szafowali nimi na prawo i lewo. Najmniejszy katarek - antybiotyk, jakaś infekcja - antybiotyk...

A po latach okazało się, że to nie jest panaceum na wszystko, że nadużywane antybiotyki coraz słabiej działają, że organizm uodparnia się na niektóre z nich...

Moja Teściowa jest emerytowaną farmaceutką  i - co ciekawe - wielkim przeciwnikiem nadużywania leków. Pamiętam, że jak "weszłam do rodziny" dziwiłam się nawet tej "wstrzemięźliwości". Teraz mogę powiedzieć, że w wielu "zdrowotnych" kwestiach miała rację. Po co np. wielokrotnie faszerowałam się lekami i "na siłę" szłam do pracy ewidentnie chora? Przecież z takiego pracownika i tak nie ma żadnego pożytku, a jeszcze może innych pozarażać.

Naprawdę lepiej 3-4 dni posiedzieć w domu i pokurować się, niż udowadniać sobie i światu, że jesteśmy "niezniszczalni".

Ale do takiego wniosku chyba dochodzi się dopiero w pewnym wieku i po określonych, własnych doświadczeniach zdrowotnych.

Przynajmniej tak było ze mną.

02:00, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 lutego 2010

Tak orzekła miła pani doktor.

Wolałam się przed weekendem skonsultować, żeby ewentualny antybiotyk mieć w zasięgu. Na razie go nie biorę. Dopiero w razie znacznego pogorszenia.

Mam nadzieję, że banalniejszymi metodami to zwalczę, ale przy SM układ odpornościowy generalnie świruje, więc "w razie Niemców...".

18:16, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 lutego 2010

Czyżby wiosenne przeziębienie mnie brało? Jakiś taki katarek i drapanie w gardle. :-( To chyba konsekwencja słonecznej, ale bardzo zdradliwej pogody.

Dziś poczułam, że słońce JUŻ grzeje. Przedtem było takie ... anemiczne i lichutkie.

Zauważyłam też, że mam już pierwsze wiosenne piegi na twarzy. :-) Niektórzy się na nie złoszczą, a ja swoje piegi lubię. A wy?

23:52, ju-sty-na
Link Komentarze (4) »
środa, 24 lutego 2010

Jak to jest być poważną, stateczną kobietą? Nieraz zadaję sobie takie pytanie i nieodmiennie dochodzę do wniosku, że to ... nie dla mnie.

Nie ten charakter, nie to poczucie humoru (kpiące nieraz i zgryźliwe, a bywa, że i wisielcze). I tak sobie myślę, że wiele razy takie "nie całkiem serio" podejście nawet do bardzo poważnych spraw pomogło mi przez nie przebrnąć. Taka forma obrony - żeby "nie zwariować".

23:02, ju-sty-na
Link Komentarze (3) »
wtorek, 23 lutego 2010

"Sam wybieram, czy chcę pozostać cały dzień w łóżku, licząc części ciała, z którymi mam problemy, czy też wstanę i będę wdzięczny za te części, które mi jeszcze służą."

Tę mądrość znalazłam na blogu Ethel. Zmorka Jej przesłała.

Dziewczyny! Jakby zupełnie o mnie dzisiaj rano! Miałam taki kryzys sił wszelakich, motywacji i samozaparcia, że najchętniej nie ruszałabym się z łóżka. Tym bardziej, że podobno w całej Polsce miało dziś być słonecznie, a u nas było szaro, ponuro i deszczowo. :-( A może ja nie mieszkam w Polsce?! Ale chyba coś bym zauważyła, co? ;-))

Ewidentnie wiosna idzie! Cóż, chyba najpierw trzeba się poczuć "kijowo", żeby potem jej uroki w pełni docenić. A alergicy (vide np. Adam) - ci to dopiero mają przechlapane! ;-(

Siadam do pracy - jak zwykle wcześnie, nie! :-))

21:03, ju-sty-na
Link Komentarze (2) »
sobota, 20 lutego 2010

Nie powinno się pisać po większym "użyciu".

Witkacy by pewnie tego nie potwierdził. ;-))

02:00, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »

Hello! Nie będzie to spójne, bo "stan" nie sprzyja.

Powiem tak: jeszcze jakiś czas tu pobędę. Służy mi.

Aloha!

01:53, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 lutego 2010

Memłą jestem i tyle! A przynajmniej tak się czuję.

Chyba podobnie jak Anna Black "udam się na Karaiby". ;-))

No to pa! Kiedyś wrócę.

21:15, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2