RSS
czwartek, 15 lutego 2018

Ja jeszcze w związku z Facebookiem:

Jestem w szoku ciężkim, bo sporo moich koleżanek jest już… babciami.

A dla mnie zawsze będą niewypierzonymi szkrabami z zerówki, rozkrzyczanymi dzieciakami z podstawówki, czupurnymi, buntowniczymi nastolatkami ze szkoły średniej lub aspirującymi i wierzącymi, że zmienią świat studentkami. ;-)))

00:12, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 lutego 2018

W styczniu nie pisałam, bo Facebook mnie pochłonął. ;-)))

Opierałam mu się długo, ale musiałam w końcu ulec, założyć konto i poznać choć z grubsza sposób funkcjonowania tego pochłaniacza czasu i energii, żeby w razie czego pomóc mojej mamie. Bo to ona, paradoksalnie, najwięcej się na fejsie udziela. :-))

Uff… Przebrnęłam przez to i już mniej więcej wiem "co z czym". :-)))

Mam już nawet znajomych na Facebooku i trochę lajków. ;-)))

Nadal jednak są tematy, których na Facebooku, pod swoim imieniem i nazwiskiem, ze swoim zdjęciem nawet, nie podejmę, bo są zbyt osobiste i zbyt bolesne.

Trafiłam dziś na taką sprawę i poczułam, że muszę się wygadać na blogu.

Dotarłam dziś do profilu mojego kolegi z podstawówki, który podobnie jak ja, choruje na stwardnienie rozsiane. Niejednokrotnie spotykaliśmy się w szpitalu i rozmawialiśmy. On był czymś tam leczony, ja też czymś... Jakoś w miarę oboje się czuliśmy...

Dzisiejsze spojrzenie na jego profil zdruzgotało mnie!!! Aktualnie jest leżący i czterokończynowo sparaliżowany.

Pozbierać się nie mogę.

01:00, ju-sty-na
Link Komentarze (2) »
niedziela, 24 grudnia 2017

No to mamy Wigilię.

Niedługo zasiądziemy do naszej wieczerzy: Mama, teściowa, Adam i ja. Już wszystko przygotowane. Adam za chwilę jedzie po teściową.

Wszystkim, którzy tutaj zaglądają życzę:

Wesołych i Zdrowych Świąt!

17:56, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
wtorek, 28 listopada 2017

W sklepach już święta, w reklamach święta, w internecie święta, to i u mnie święta. A raczej trochę przedświątecznego uśmiechu.

Dzisiaj coś dla tych, którzy mieszkają z kotem lub z kotami – jak my na przykład:

Czyż to nie jest genialne? ;-)))

23:47, ju-sty-na
Link Komentarze (3) »
środa, 22 listopada 2017

… ale jeszcze w prezencie ode mnie przeciwwaga do listopadowego nastroju:

00:16, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 listopada 2017

Kilka rzeczy rossmannowych właśnie kończy się w domu i trzeba zrobić zakupy.

Robiłam listę i pomyślałam sobie, że polecę Wam coś, co u nas super się sprawdza. Może Rossmann jakoś mnie wynagrodzi za reklamę? ;-))) Jakoś nie sądzę. Ale co tam, niech znają moje dobre serce. :-)

Polecam takie pachnące woreczki:

Właściwie przeznaczone są do pakowania brudnych dziecięcych pieluch, ale ponieważ z wieku niemowlęcego dawno wyrośliśmy, więc używamy ich do zupełnie czego innego. Liczba zastosowań w naszym gospodarstwie jest szeroka: do kocich "prezentów" wykopywanych przy sprzątaniu kuwet, do resztek od obieranej ryby, cebuli czy owoców, do tzw. sanitariów kobiecych itp. itd.

Woreczki są takie pachnące i szczelne po zawiązaniu, że otwieranie śmietnika przestało być problemem. Naprawdę.

W opakowaniu jest 100 sztuk i kosztują ok. 7 złotych.

PS. Bardzo przydatne były też do pakowania podkładów urologicznych i pampersów leżącego chorego.

23:42, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 06 listopada 2017

... pisać, żeby pisać. Ani mówić, żeby mówić.

Pustosłowie i wielosłowie – to coś, czego nie znoszę.

A zdarza mi się. Innym też – niestety.

02:37, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
czwartek, 02 listopada 2017

Po ubiegłotygodniowej zmianie czasu jakoś nie mogę się ogarnąć.

Kiedyś mi to nie przeszkadzało, ale teraz dotkliwie odczuwam, że już około 16:30 robi się ciemno. I jeszcze ta perspektywa, że niedługo ciemno zacznie się robić po 15. Błeee… :-((

Dzisiaj zgadałam się ze znajomą – też tak boleśnie to odczuwa.

Wiem, że w naszym Sejmie jednogłośnie poparto pomysł, by zrezygnować z przestawiania zegarków na czas zimowy. W Unii też są już takie postulaty.

I oby to przeszło!

23:16, ju-sty-na
Link Komentarze (2) »
środa, 01 listopada 2017

Dzisiaj smutno gra. :-((

Bo dzień taki…

Zapalam światełko tym, którzy są już po tamtej stronie. Pamiętam!

19:15, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 października 2017

Gdy wczoraj położyłam głowę na poduszce, przypomniał mi się mój sen z poprzedniej nocy. To było naprawdę niezwykłe, jak iskra: głowa - poduszka - ubiegłonocny sen. :-) Obraz tego, czego przedtem absolutnie nie pamiętałam!

Powiedziałam nawet o tym dziwnym sprzężeniu Adamowi i opowiedziałam mu swój sen.

Jeszcze dzisiaj nie mogę się uwolnić od myślenia o tym. Tym bardziej, że sen pamiętam na tyle dokładnie, że gdybym miała zdolności plastyczne, potrafiłabym z detalami namalować to, co mi się przyśniło.

W moim śnie kupowałam lampę. W dziwnym sklepie, jakby na wyprzedaży. Sklep był w podwórzu jakiejś fabryki, w wysokiej hali z cegły. Surowej, nieotynkowanej, z ogromnymi oknami pokratkowanymi szprosami. Był słoneczny jesienny dzień i przez okna wpadało dużo światła, nie jednolitego, ale pozałamywanego przez te szprosy. Do sklepu wchodziło się prosto z podwórza zasłanego kolorowymi jesiennymi liśćmi przez wielkie, przeszklone drzwi.

Nie pamiętam, czym jeszcze handlowano w tym sklepie. Pamiętam jedynie tę lampę, którą kupowałam. A była dosyć oryginalna: podłogowa, jakieś 130-140 cm wysokości, wykonana ze szkła murano.

Znacie szkło murano? Tanie nie jest. Włoskie, ręcznie produkowane, często barwione w charakterystyczny sposób. Obecnie jest wykorzystywane głównie do produkcji biżuterii i ozdobnych przedmiotów typu wazony, misy, salaterki czy właśnie lampy.

No więc lampa.

Ta ze snu była mleczno - różowo - bordowa, a częściowo transparentna. Niezwykłe, że była w całości wykonana ze szkła – od podstawy do klosza włącznie z jednego elementu. Nie była prosta, lecz charakterystycznie dla szkła delikatnie ukształtowana. Szeroka podstawa zwężała się w wysmukłą, łagodnie wygiętą nóżkę, a ta z kolei przechodziła w pochylony, kielichowaty klosz zakończony nieregularną jakby falbanką.

Była piękna. :-)

Niestety, nie pamiętam, czy ją kupiłam.

Ciekawe, czy śniłam dalej i reszta tej historii jest schowana gdzieś w zakamarkach mojego mózgu? A może ciąg dalszy dopiero mi się przyśni?

21:53, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 104