Blog > Komentarze do wpisu

PUŁAPKI ZDALNEJ PRACY

Im dalej w noc, tym lepiej się czuję, a rano nie chce mi się wstać.

Czy to dlatego, że wieczorem mogę snuć plany, że jutro zrobię i to, i to, i to..., a rano następuje konfrontacja z rzeczywistością - moją kondycją, ograniczeniami, marnym chodzeniem, męczliwością?

Bardzo trudno mi się zmobilizować, gdy nie mam spraw "na wczoraj", "na szybko", na konkretną godzinę. To, że nie muszę jechać do firmy, uśmiechać się do pracowników i klientów, jakoś "wyglądać" ... rozleniwiło mnie. I nie cieszy mnie to. :-((

Nie pracuję od pół roku, to znaczy - nie wyjeżdżam codziennie z domu na minimum 8-9 godzin. Robię co nieco (nawet niemało), ale głównie na miejscu. Na pewno jest mi łatwiej i wygodniej, ale zaczynam też dostrzegać pułapki takiego rozwiązania.

Po pierwsze - niedbałość stroju - wygodniej ubrać się w dres niż "pindraczyć".

Po drugie - często twarz sauté - bez makijażu. I włos "zmierzwiony".

Po trzecie - tysiące domowych spraw, które "wciskają się" w godziny pracy.

Po czwarte - przeświadczenie, że przecież mam do dyspozycji caaaały dzień - jak nie teraz, to zrobię później.

To jest bardzo demobilizujące. Czas przecieka między palcami. Poza tym łatwo znaleźć pretekst, żeby się położyć, odpocząć, bo "przecież źle się czuję".

Jest jeszcze po piąte - mając mniejszy bezpośredni kontakt z ludźmi, człowiek dziczeje.

Pewnie jeszcze po szóste i po następne bez trudu bym znalazła.

Taaak... Praca zdalna to zupełnie co innego niż "praca". :-(

Zalety ma niewątpliwie, wady właśnie odkrywam i pewnie jeszcze trochę potrwa, zanim się jej "nauczę".

Na pewno ćwiczy pewną cechę, której nigdy nie posiadałam w nadmiarze - samodyscyplinę. :-)

Aaaa... Ważne jest też, żeby do Rodziny dotarło, że człowiek jest W PRACY!!! i nie bardzo ma czas ot tak usiąść, pogadać czy kawusię wypić. Pracuję nad tym. ;-))

Jutro jadę na spotkanie, na konkretną godzinę, w pełnym rynsztunku, z "bananem" na twarzy, a potem pewnie padnę ze zmęczenia i będę się cieszyła, że nie muszę tak codziennie. ;-)))

poniedziałek, 04 stycznia 2010, ju-sty-na

Polecane wpisy

  • O jejku!

    Ach, dużo się dzieje i warto by to opisać. A równocześnie: "Luzik, zdążysz!" Czy na pewno?

  • Rzeczy fajne i głupie

    Głupie i szczeniackie to wg mnie np. wwożenie ludzi na teren Sejmu w bagażniku samochodu. Albo graffiti na elewacji Sejmu – to zwykły wandalizm. Ale nie w

  • * * *

    Nie myślałam, że aż tak za mojego życia zatoczy koło sytuacja polityczna w Polsce. Oto ja, urodzona w połowie lat sześćdziesiątych XX wieku, dorastająca w PRL-u

Komentarze
2010/01/05 11:32:02
Z rodziną jest najtrudniej. Za to pracujesz wtedy kiedy masz największą wydolność a nie wtedy gdy "otwierają fabrykę". "Za pięć dwunasta" najlepiej dyscyplinuje :)
-
2010/01/05 12:15:07
Samodyscyplina to jedna z moich(nielicznych;-)zalet!Ja wohl!!;-)))
-
2010/01/05 13:51:05
Dżastin, masz rację, szczególnie z tym zdziczeniem, bo jednak jak człowiek pracuje, to dzień w dzień wychodzi gdzieś w inne trochę środowisko niż do spożywczaka (chyba, że pracuje w spożywczaku).
I faktycznie, wizja, że ma się cały dzień, żeby coś zrobić rozleniwia, ale jeśli o mnie chodzi w zimie pracowałabym najchętniej zdalnie, a przez resztę roku normalnie:)
-
Gość: mag, *.jjs-isp.pl
2010/01/05 19:40:40
Justynko, jesteś mądrą dziewczynką i dasz sobie z sobą radę. Z rodziną też. Buziaki z dyzuru:)))
-
2010/01/06 01:30:21
No, pomysł Anki mi się podoba. Zimę też bym wolała przesiedzieć w domu, bo jakoś tak niepewnie mi na śniegu i lodzie. ;-( Mag - odwzajemniam buziaki. :-)
-
2018/10/12 13:42:38
ja pracuje zdalnie już dwa lata. Jestem absolutnie zachwycona. Moje zadanie to usuwanie pirackich ebooków , filmów, książek itd. w swojej pracy widzę dosłownie same plusy. Pracowałam na plaży, w kafejkach, w domu, w pociągu jak chce wolne? Mam wolne! Nie muszę użerać się z ludzi w pracy a czasem dysponuje jak chce. żyć nie umierać.